Uczmy się od dzieci, tak szybko przestają nimi być

Uczmy się od dzieci, tak szybko przestają nimi być
Najpierw uczą się podnosić głowę, potem siadać, raczkować i dopiero na końcu stawać i chodzić. Nie ważne ile razy upadną, zawsze niewzruszone próbują dalej. Dzieci nie widzą ograniczeń, nie rezygnują, zawsze dążą do celu. 

To wszystko naturalny proces wzrostu, w którym nie ma dróg na skróty.  Skoro wszyscy się z tym rodzimy, to dlaczego jako dorośli, gdy już nauczymy się „siadać”, ubolewamy nad tym, że jeszcze nie „chodzimy”? Demotywuje nas już pierwsza porażka. Dla większości droga kończy się już na niej. Niektórzy spróbują jeszcze kilka razy i po kolejnych niepowodzeniach także odpuszczą. Tylko nieliczni wyciągną z nich wnioski i pozostaną niezłomni. Nie bez powodu jedynie kilku procent populacji udaje się zmieniać rzeczywistość. To ci, którzy zaufali sobie, podważyli istniejące koncepcje, a porażki potraktowali jako naukę i proces, który jest niezbędny w osiągnięciu celu. To ludzie, którzy wbrew presji otoczenia, postanowili zachować otwarty umysł – umysł dziecka.

To, co widzimy, nie zawsze jest tym, co jest naprawdę

Nasze myślenie jest uwarunkowane przez rodzinę, środowisko w jakim żyjemy, nasze doświadczenia, wiarę – ilość czynników wydaje się być nieskończona. Wszystkie razem i każde z osobna, budują w nas swoiste paradygmaty i punkty odniesienia, które mają bezpośredni wpływ na naszą percepcję. Uważamy, że liczą się tylko fakty, jednakże, czy istnieją fakty bez interpretacji? Widzisz auto zawinięte na drzewie. Myślisz sobie, że kierowca był głupkiem i jechał za szybko. Inna osoba zauważy w oddali ratownika badającego małą dziewczynkę i zniszczony rowerek. Dla niego kierowcy udało się ominąć wyjeżdzające znienacka dziecko i jest bohaterem. Trzecia osoba była świadkiem wypadku. Usłyszała huk pękającej opony oraz zobaczyła jak kierowca traci panowanie nad samochodem i uderza w drzewo. Impet był tak silny, że rowerek przymocowany do dachu oderwał się i wylądował kilka metrów dalej. Jedyną osobą, która przeżyła, była ta mała dziewczynka. Ratownicy zabrali ją z miejsca wypadku, by nie patrzyła na ciało swojego ojca.

Wiemy jakie są fakty, ale nie możemy się powstrzymać przed dopisaniem do nich własnej historii i nadania im ładunku emocjonalnego. Nasze mózgi robią to automatycznie, potrzebują ciągu przyczynowo-skutkowego do zrozumienia tego, co nas otacza. Jeśli go nie znamy, zostanie on stworzony na podstawie naszych uwarunkowań. Dlatego tam, gdzie jedni widzą problem i przeszkodę nie do przejścia, inni widzą okazję

Wszystkie ograniczenia są w naszych głowach

Nawet jeśli są narzucone przez świat i kultywowane przez społeczeństwo i nasze otoczenie, to tylko od nas zależy, czy będziemy bezkrytycznie podawać je dalej. Gdy jesteśmy dziećmi nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Z czasem jednak zaczynamy przesiąkać zasadami dorosłych. Jeśli mamy szczęście – jedynie zasadami moralnymi i etycznymi. Jeśli tego szczęścia nie mamy, zostaje nad nami zbudowana kopuła, niczym w filmie The Truman Show. Widzimy czasami świetliste punkty na niebie – gwiazdy, które symbolizują marzenia tak odległe, że aż nieosiągalne. Tymczasem ktoś, kto zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy z ograniczeń, odnajduje schody. Są kręte i bardzo długie, ale nie poddaje się. Wchodzi stopień po stopniu i nagle trafia na ukryte drzwi. Otwiera je. Dotarł do gwiazd. Tak naprawdę były one dziurami w kopule, przez które przenikało prawdziwe życie.

Narodziny mojego synka zmieniły sposób, w jaki patrzę na świat. Nie ma w tym nic odkrywczego, jednakże nie chodzi tu o sam moment narodzin. Od niemal dziesięciu lat swój wolny czas przeznaczam na pogłębianie samoświadomości oraz naukę dochodzenia do korzeni problemów, nie tylko do gaszenia pożarów i stosowania środków doraźnych. Co na tym zyskałem? Oprócz wiedzy nic. Istnieje bowiem wielka różnica między wiedzą jak coś robić, a robieniem tego. Dopiero będąc świadkiem rozwoju mojego dziecka i obserwując, jak sobie radzi z procesem nabywania podstawowych umiejętności, zdałem sobie sprawę z nieskuteczności moich własnych metod. Nie zamierzałem podejmować się pisania o psychologii i rozwoju, dopóki nie zdobyłbym pewności, że jestem w tym ekspertem. To samo przekonanie blokowało mnie przed wprowadzeniem istotnych zmian w swoim życiu. Zupełnie tak, jakby mój syn nie zamierzał zrobić pierwszego kroku, dopóki nie byłby pewny, że przejdzie następne dziesięć metrów. To otworzyło mi umysł. Kiedy tylko podważyłem moje jedno przekonanie, cała reszta zaczęła się sypać. Zrobiłem aktualizację systemu. Stare przekonania były nieaktualne i pełne bugów. Zacząłem uczyć się od młodszego o 30 lat, nieskażonego umysłu, który jeszcze nie wie, że coś jest niemożliwe. 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry