Opóźniona w rozwoju edukacja

Opóźniona w rozwoju edukacja

Świat pędzi cały czas do przodu. Technologia rozwija się w zastraszającym tempie. Sztuczna inteligencja z jednej strony nas podnieca, a z drugiej budzi przerażenie. No bo przecież coś równie inteligentnego jak człowiek, ale pozbawione naszych ludzkich wad, w końcu może nas zdominować.

Dlaczego pisząc tekst o powszechnym na całym świecie systemie edukacji, nawiązuję do rozwoju technologii? Oto kilka ciekawostek:

1814 rok – George Sephenson projektuje pierwszą lokomotywę parową.

1825 rok – William Sturgeon wynalazł elektromagnes.

1834 rok – Jacob Perkins tworzy lodówkę.

Jak te wynalazki zmieniły się na przestrzeni lat? Obecnie mamy bardzo szybkie pociągi i metra, nowoczesne elektromagnesy stanowią podstawę akceleratorów cząsteczek. A lodówki? To jest najlepsze. Obecnie potrafią aktualizować się same, możemy sprawdzić zawartość przez smartfona i zrobić zakupy online. A jak wygląda modernizacja edukacji? No właśnie nijak.

Obecny system także powstał na początku XIX wieku i pozostał w prawie niezmienionej formie do dzisiaj. Przyczyny jego powstania są równie ciekawe. Władca Prus, Fryderyk Wilhelm III, po klęsce w wojnach napoleońskich, winą obarczył obywateli – ich brak oddania i nieposłuszeństwo. Poprzysiągł sobie, że już nigdy do tego nie dopuści i wprowadził pierwszy projekt obowiązkowej szkoły powszechnej, który był centralnie sterowanym systemem edukacji. Jego głównym zadaniem było wychować posłusznych urzędników i żołnierzy. Szkoła, sterowana przez mocarstwo, sprawowała kontrolę nad obywatelami. Model ten był tak innowacyjny, że został przyjęty na całym świecie z wielkim entuzjazmem i szybko się rozprzestrzenił. W końcu, gdyby nie patrzeć na ukryty w tym wszystkim cel, na tamte czasy był rewolucyjny. Wcześniej dostęp do wiedzy był niezwykle ograniczony i dostępny dla nielicznych. 

Wiele lat później najwięksi bogacze na świecie, m.in. Henry Ford, finansowali szkolnictwo, by mieć wpływ na przebieg edukacji obywateli. Potrzebowali określonego typu pracowników: potrafiących wykonywać monotonne czynności, od dziecka uczonych posłuszeństwa i uległości. Najlepiej nie potrafiących samodzielnie myśleć, tym samym trzymających się tylko określonych procedur i wytycznych. Nawet liczba 30 uczniów w klasie nie jest przypadkowa. Według przewidywań, jeśli 30 osób przebywało wystarczająco długo w jednym pomieszczeniu, to przez okres kilku lat powinny zatrzeć się między nimi znaczące różnice i indywidualizm. Powołano nawet instytucję gospodarza klasy, który pilnował, czy wszyscy idą równo i czy nikt zbytnio się nie wychyla.

Nieefektywny styl nauki, który trwa do dzisiaj

Nie uważam absolutnie, że jest to wina nauczycieli. Są zobowiązani do trzymania się sztywnych programów i uzyskania określonych efektów. Znam wielu z nich, którzy otwarcie krytykują obecny tryb nauki, a wygląda on identycznie, jak dwieście lat temu:

  • nauczyciel prezentuje materiał
  • uczniowie przyswajają go
  • egzamin sprawdzający czy materiał został utrwalony
  • lekcje trwające 45 minut
  • przerwy sygnalizowane głośnym dzwonkiem (pierwszy raz wprowadzone w USA, dzwonki wyciągnięte prosto z fabryk)
  • dzieci realizują ten sam program, w tym samym czasie

Obecnie posiadamy wiele wyników badań nad mózgiem, efektywną nauką i motywacją do rozwoju. Ostatnie kilkadziesiąt lat przyniosło ogromny postęp w tej dziedzinie. Dlaczego więc tkwimy nadal w systemie, o którym jasno się mówi, że jest nieskuteczny, a wręcz szkodliwy? Obecne „zakuj, zdaj, zapomnij” nie ma nic wspólnego z efektywnością. Wszyscy wiemy, gdzie znajduje się wiedza wyniesiona ze szkoły. Potrafisz wyrecytować poczet królów polskich? Budowę pantofelka? Czy kiedykolwiek po ukończeniu szkoły byłeś zmuszony obliczyć deltę, którą tak nas katowano? Wielu z nas uważa, że nie jesteśmy wystarczająco inteligentni, a to kompletna bzdura. Ograniczają nas metody, które stosujemy, a nie my sami.

Uważam, że musimy edukację naszych dzieci wziąć częściowo we własne ręce. Stworzyć im odpowiednie warunki. Dzisiaj nie zmienimy szkolnictwa, ale możemy nauczyć się, jak pomóc sobie oraz naszym dzieciom rozwinąć pełen potencjał. W końcu to my- rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za ich przygotowanie do dorosłego życia. 

Mój cel i przysięga

Nie jestem ekspertem w dziedzinie edukacji, ani wychowania dzieci, ale postawiłem sobie za punkt honoru przeczytać wszystkie książki, zapoznać się z wszystkimi znaczącymi badaniami oraz podzielić się z Wami najciekawszymi oraz najskuteczniejszymi metodami maksymalizacji rozwoju szczęśliwego i głodnego życia człowieka. Chcę, abyśmy wspólnie opracowali sposoby, jak wcielić je w życie tak, by nasze dzieci traktowały to jako dobrą zabawę i same chciały w tym uczestniczyć. Oczywiście najpierw musimy zacząć od siebie, by stanowić przykład i dostrzec realne efekty zmian. Uważam, że w każdym człowieku tkwi potencjał i nieskończona kreatywność, które ujrzą światło dzienne, jeśli tylko pozbędziemy się tych wszystkich ograniczeń, jakie wtłaczano nam do głów przez wiele lat. 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry