Jak zabijamy pewność siebie u dzieci

Jak zabijamy pewność siebie u dzieci

Wszystkie dzieci rodzą się bez negatywnych emocji. Mają naturalną pewność siebie, a jedyne lęki to te przed upadkiem i hałasem. Dlaczego więc, jako dorośli, mamy niską samoocenę oraz odczuwamy takie emocje jak złość, wstyd czy nienawiść? Wszystkie negatywne emocje i wzorce zyskujemy wraz z dorastaniem. Jesteśmy programowani przez rodziców i otoczenie powtarzającymi się komunikatami.

Do napisania tego wpisu po raz pierwszy przysiadłem dwa tygodnie temu. Gdy już był prawie gotowy zrozumiałem, że potrzebuję czasu, by dokładnie przeanalizować własne zachowania i myśli, a także odkryć genezę moich własnych ograniczeń. I dokładnie tak chciałbym, aby został on odebrany – jako impuls do introspekcji oraz śledzenia tego, co mówimy naszym dzieciom.

Jako dorośli mamy wiele potrzeb. Wiele z nich jest wygenerowanych sztucznie przez media, opinię społeczną albo nas samych. Rodzimy się dokładnie z jedną. Oprócz oczywistych potrzeb fizjologicznych, wszystkie dzieci potrzebują jedynie miłości. Zwyczajnej, prawdziwej i bezinteresownej miłości. To dlatego są tak bardzo podatne na postawy i komunikaty ze strony nas rodziców. Nie chcą tej miłości stracić, dlatego się nas słuchają, a jeśli nie okazujemy im wystarczającego zainteresowania, to będą robić wszystko, by naszą uwagę zdobyć, czyli robić dokładnie to, czego im zabraniamy.

W swojej naturze dzieci są spontaniczne i nie mają żadnych zahamowań. Nie widzą ograniczeń, przeszkód nie do przejścia i wszystko jest dla nich możliwe. To my przyczyniamy się do powstania u nich dwóch negatywnych postaw: „nie mogę” oraz „muszę”. Pomyśl, ile razy jako dziecko słyszałeś od rodziców: nie możesz, jesteś za mały, nie dasz sobie rady, nie, nie, nie? Jest to dla wszystkich tak normalne, że nikt się nad tym nie zastanawia. W końcu trzeba nauczyć synka czy córkę, że coś jest złe, że może zrobić sobie krzywdę. Niestety w parze z tym idzie warunkowanie miłości. Dziecko nie rozumie, dlaczego na nie krzyczysz, dlaczego przybierasz złą minę i odpychasz je. Posiada naturalną pewność siebie, ciekawość, chce próbować wszystkiego i wszędzie. Nie potrafi rozróżnić czy jesteś zły/zła na to, co w tej chwili robi, czy na nie w ogóle. W dziecku zaczyna tworzyć się lęk przed utratą miłości. „Nie mogę” nie odniesie tylko do tej jednej sytuacji, do tego jednego zachowania. W podświadomości młodego człowieka, poprzez nieustanne powtarzanie tego komunikatu, zrodzi się szereg ograniczeń, które przysłonią jego pewność siebie. W dorosłym życiu objawi się to brakiem własnego zdania, przesadnym przejmowaniem się opinią innych ludzi oraz nieumiejętnością radzenia sobie z krytyką.

W jaki sposób komunikować dziecku, że coś jest złe?
Na samym początku zastanów się, czy rzeczywiście to, co robi dziecko jest złe i ryzykowne. Czasami nasza nadopiekuńczość oraz brak wiedzy wpływa na to, jak postrzegamy dane zachowania. Dlatego, jak w każdym wpisie, nawołuję do nieustannego rozwoju. Większość blokad jest w naszych głowach, dlatego zastanówmy skąd wynika nasz strach. Czy jest on wynikiem złych doświadczeń, a jeśli tak, to obiektywnie przeanalizujmy je. Być może była w tym nasza wina, zbieg okoliczności, może wydarzenie to zaowocowało nauką na całe życie i tak naprawdę na przestrzeni lat okazało się czymś dobrym. Możliwe też, że nasze ograniczenia są efektem komunikatów innych ludzi. Myślimy, że coś jest złe albo niemożliwe, bo inni ludzie tak nam wmówili.

Najprostszym sposobem, żeby zacząć zmieniać komunikaty kierowane do dziecka na takie, które będą wzmacniać a nie osłabiać jego pewność siebie, to analiza tego, jak do tej pory to robiliśmy. To my jesteśmy ekspertami od własnych dzieci i znamy je najlepiej. Możemy przewidzieć, jakie ryzykowne czynności najczęściej podejmują i jakie słowa najczęściej od nas słyszą, a także jaką reakcję powoduje to w nas samych. Nie mamy wpływu na to, co zrobi nasza pociecha, ale możemy kontrolować naszą reakcję, a to już ma wpływ na to, jakim będzie dorosłym. 

To naturalne, że boimy się o nasze dzieci. Wychowanie to odpowiedzialny proces nauki nie tylko dla nich, ale także dla nas. Ważne byśmy robili to świadomie, nie na autopilocie, nie tak samo jak inni. Warto posiłkować się dostępną wiedzą i zgadzać się z nią lub nie, ale robić to poprzez wyciąganie wniosków, nie ślepo przekazując naszym dzieciom negatywne wzorce, o których istnieniu nawet nie wiemy.

Please follow and like us:

Jeden komentarz do “Jak zabijamy pewność siebie u dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry